Z dziennika czarownika czyli komplikacja zycia


28.III.02 20.27
Wczoraj pewna dosc bliska i szanowana przezemnie osoba powiedzala ze chce zostac magiem. Dzis rozmawialem z nia na ten temat. Zapytalem sie dlaczego. Uwaza ze zycie bedzie wtedy latwiejsze. Wiele zeczy wtedy bedzie sie udawac i szlo po jej mysli.
Zabawne. Kazdy dazy do tego. Niektorzy zostaja informatykami, inni lesnikami, jescze inni menagerami. Zastanawiam sie czy jak juz nimi zostali to czy zycie stalo sie dla nich prostrze. O ile zarabiaja sporo kasy to na pewien sposob napewno sie uproscilo. Nie musza sie juz martwic o przezycie nastepnego miesiaca. Jednak i posiadajac pieniadze mozna wiesc bardzo skomplikowane zycie.
Wlasciwie to wszystko zalezy od nastawienia na swiat. Robiac zeczy niezgodne z nasza wewnetrzna Wola czujemy wyzuty sumienia. Bez problemu mozna sie ich pozbyc zmieniajac osobowosci ale czy przecietnego czlowieka stac na cos takiego? I wogole po co to tutaj pisze?
O Nieistniejacy Bogowie! Potrzebuje Inspiracji!

28.III.02 21.03
Wiem. Ide spac.


Data : 29.III.02 - piatek
Faza Ksiezyca : pelnia
Warunki pogodowe : pochmorno, chlodno


Otwarcie : Pozdrowienie Kia + smiech

Godzina : 3.10 | 3.15 - 3.36 (21 min)
Emocje : pewien spokoj, rozproszenie przez katar
Warunki fizyczne : zatkany nos i glowa katarem, lekkie zmeczenie
Nazwa wykonanego rytualu : sigilizacja
Wykonanie : _planowana gnoza : wyciszenie
_planowana technika : nie-myslenie + obserwacja
Mam wrazenie ze wszystko trwalo dosc krotko a tu widze ze trwalo tyle czasu. Chyba rozpraszal mnie katar ale wlasciwie to bylo DOBRZE
Efekt : Jest mi lzej i czuje sie psychicznie lepiej. Sennosc calkowicie ustapila. Zjadlbym cos.

Zamkniecie: Pozdrowienie Kia + smiech
Cos ten bannishing jakis wymuszony. Nie moglem popasc w szalenczy atak. Nie bylo jednak zle.


29.III.02 10.00
Nad ranem kolo godziny 7.00 w czasie snu wywalilo mnie w atral. Byla w nim manifestacja tego co chcialem osiagnac w swiecie uznanym za rzeczywisty. Cala scena odbyla sie wlasnie tam a nie na dole.
Zastanawiajace. Musialem miec jakies podswiadome przebicia w czasie snu, bo po rycie odpada. Prawie 1.5 godziny przesiedzialem zajety przy kompie. I calkowicie zapomnialem.
Moze wina lezy w odprawieniu rytu? W sumie to wczesniej nic nie robilem bedac zakatarzony. Po pijaku trudniej bylo mi sie skoncentrowac a mialem efekty, a tutaj? Trudo mi cos na ten temat. O wlasciwej manifestacji moge juz zapomniec. Za 5 godzin wsiadam w autobus i wracam do domu. Nie da rady. Potrzebowalbym kolejnej doby...

29.III.02 13.49
Byl lekki zarys mozliwosci, ale osoba byla nieodpowiednia i zupelnie nie wiedziala by o czym mowa. Raczej wyglada mi to na zwykly wyciek. Chociaz kto wie? Gdyby nie naglil mnie czas i zostalbym dluzej na tym klombie to moze cos by wyszlo? Z drugiej strony to ja pierwszy automatycznie zareagowalem mowiac mu ze nie wiedzialby o czym mowa.
Ech... A mogem wiesc takie spokojne i proste zycie... Tylko co bym wtedy robil? Porzebuje sobie wszytko komplikowac. Tak. Ciezko byloby mi zyc bez nieustannych rozwazan i obserwacji. Bez komplikacji...

bOOmeros

 
(c) 2001, 2002 by coatFreak