| lista GPG | forum | chat |
Opis postaci:
imie: Upo
rasa: halfing
profesja: giermek

|sz:4|ww:27|us:36|s:2|wt:1 |zw:5|i:49|a:1|zr:34|cp:23|int:36|op:26|sw:34|ogd:36|

ekwipunek: noz za pasem, proca, lekkie ubranie, miekkie buty, sakiewka z 12 zk 10/-, duży plecak (z prowiantem na tydzień), rondelek
zbroja: koszulka kolcza, tarcza
umiejetnosci: widzenie w ciemnosciach (20m), gotowanie, b.s. - proca, opieka nad zwierzetami, tresura, uniki, etykieta, heraldyka, jezdziectwo, silny cios
towarzysze: kucyk z siodlem i uprzeza


Nowy wpis:
Po przejsciach ostatniego dnia jadlo smakowalo zaiste wybornie. Nawet wyostrzony zmysl smaku hallfinga nieustatnie przekonywal Upo, ze posilek jest godny niemal kazdej ceny.
Delektujac sie jadlem i popijajac piwo Upo skoncentrowal sie na rozmowie, ktora toczyli mezczyzni przy pierwszej lawie.
Slowa trzech z nich bez przeszkod dolatywaly do uszu Upo, niestety czwarty mezczyzna siedzial tylem i jego slowa byly przytlumione i niewyrazne.
Rozmowa toczyla sie na rozne tematy. Z tego co Upo zdolal zrozumiec jeden z nich "pozyczyl" od jakiegos jegomosia wieksza sume i teraz trwala dyskusja o podzial. Potem rozmowa zeszla na tematy wdziekow panien bedacych pensjonaruszkami jakowegos domu uciech w Marienburgu. W pewnym momencie, gdy Upo juz dopijal piwo, ktorys z mezczyzn zapytal: "No to co zrobimy z ta dziewczyna?". W tym momencie mezczyzna siedzacy tylem cos gniewnie burknal i rozmowa sie skonczyla.

Co dalej?
wybierz tresc opcji
Upo prosi o jeszcze wiecej wysmienitej strawy, a gdy konczy jesc zaczyna opowiesc.
Upo podchodzi do kontuaru i pyta sie karczmarza kim sa Ci ludzie.
Upo siada wygodnie, macha na karczmarza i pyta kiedy ma zaczac snuc swa opowiesc?
Upo pyta gdzie sa pokoje bo jest zmeczony.
Sledzi dalsze poczynania mezczyzn.
Przysiada sie do krasnoluda.

Jezeli chcesz dostawac informacje o kolejnych wpisach tej rozgrywki GPG, podaj swoj email. Aby nie dostawac juz powiadomien, ponownie podaj swoj email w tym miejscu.

Poprzednie wpisy

- Z mila checia opowiem i piwa sie napije, a czy jakies miejsce w pokoju albo na sianie by sie znalazlo?
Upo zaprowadzil swego kuca do stajni, porzadna sucha stodola.
Konie staly w czyms na ksztalt boksow. Bylo ich piec sztuk.
Upo wprowadzil swego kuca do kolejnej zagrodki, zdjal z niego juki, napelnil koryto woda i wsypal troche siana i obroku do drugiego koryta.
Wyszedl ze stodoly, zamknal za soba drzwi i poszedl niespiesznie w kierunku karczmy. Podczas gdy byl w stajni na niebie pojawily sie chmury. Zaczynalo mzyc.
Otworzyl drzwi od zajazdu i wszedl do cieplego wnetrze oswietlonego kilkoma lampami przywieszonymi przy filarach podtrzymujacych strop.
Ogien na palenisku trzaskal wesolo.
Gospodarz spojrzal na Upo i ruchem glowy wskazal mu lawe. Upo usiadl. Na sali oprocz Upo i gospodarza bylo okolo siedmiu osob. Czterech ludzi siedzialo przy jednej z law i o czyms zazarcie dyskutowali, dosc glosno. Przy drugiej lawie siedzial krasnolud. Upo stwierdzil juz po pierwszym spojzeniu, ze nie chcialby miec go za wroga. Pomimo ubrania widac bylo, ze wiekszosc jego ciala to miesnie. Twarz, jej wyraz oraz blizny na niej mowily jasno i wyraznie, ze niejedno w zyciu widzial i robil oraz niosly przeslanie.
Krasnolud chyba sie zorientowal, ze Upo go obserwuje bo cos warknal i odwrocil sie w strone paleniska.
Przy kolejnej lawie siedzialy dwie osoby. Upo widzial mezczyzne ktory siedzial do niego zwrocony twarza. Druga postac siedziala do niego plecami. Z sylwetki byla to albo kobieta albo bardzo szczuply mezczyzna. Przy pasie mial przytroczony miecz.
Gdy Upo sie rozgladal w pewnym momencie turz przed nim wyladowala misa pelna gulaszu i porzadna pajda chleba. Upo spojrzal na gospodarza i usmiechnal sie.
- A trunek jakowys by sie znalazl? - zapytal Upo.
- Jasna rzecz, ale pamietaj winienes nam opowiesc.
- No dobrze, ale zjem o i le pozwolisz. A beda chciec jej sluchac. Pozno, a i widze, ze wszyscy swymi sprawami zajeci?
- Beda, a jak nie oni to ja poslucham z mila checia, dobra historia warta jest wysluchanai.

tresc opcji glosow %
Upo je i jednoczesnie stara sie podsluchac rozmowe czterech ludzi przy pierwszej lawie. 12 63,2
Upo spokojnie zjada gulasz, popija piwem i zaczyna swa opowiesc. 4 21,1
Zwalczywszy zdrowy rozsadek Upo przysiada sie do krasnoluda i zagaja rozmowe. 3 15,8
Upo przysiada sie do dwojki mezczyzn i zagaja rozmowe. 0 0,0
suma: 19 100 :c)


Zeskoczyl z kuca. Podszedl do bramy i pchnal. Bylo zamkniete. Zaczal dobijac sie i krzyczec na tyle energicznie na ile pozwalaly jego rany.
Po najdluzszej minucie w zyciu Upo, uslyszal zza bramy szorstki i ostry glos.
- Kto to sie tak dobija?! Czego o tej porze chce? Brama juz zamknieta! - w tym samym czasie uchylilo sie male okienko w gramie na wysokosci oczu przecietnego czlowieka.
Upo odskoczyl troche do tylu i krzyknal:
- Tutaj dobry karczmarzu, na dole!
Karczmarz spojrzal w dol i lekko sie wykrzywil, to chyba byl usmiech.
- Wpusc mnie dobry czlowieku, bo zginac mi tu przyjdzie i dzikie bestie po lesie rozwleka.
- Ech wy halfingi zawsze takie lekkoduchy. Dawno juz brama zamknieta, ale dla Ciebie zrobie wyjatek, a niech strace.
Dalo sie slyszec szczek zasuwy i brama stanela otworem. Upo szybko chwycil za uzde i wprowadzil swego kuca do srodka. Karczmarz, czy inny parobek bo teraz jak Upo zobaczyl jego ubranie nie byl pewien, zamknal brame.
- Ech wy lekkoduchy. - zartobiliwie pokiwal mu palcem.
- Zaprowadz no cwe budle do stodoly, jest tam obroki i woda, jutro sie roliczymy, no i do zajazdu zapraszam. W zamian za otwarcie bram opowiesz nam jakas historie do piwa.


tresc opcji glosow %
- Z mila checia opowiem i piwa sie napije, a czy jakies miejsce w pokoju albo na sianie by sie znalazlo? 7 43,8
- Nie bede nic gadal, wlasnie mi Pana ubito w walce! 5 31,3
- Dobrze opowiem ino jakis posilek zjem, bom glodny niczym wilk. 2 12,5
Milczac odchodzi do stajni oporzadza kuca, a sam idzie spac w sianie. 2 12,5
suma: 16 100 :c)


Upo odpoczal przez chwile, powoli zaczynalo sie sciemniac.
- Nie moge ich tak zostawic na pastwe dzikich bestii - pomyslal.
Przy uzyciu miecza swego pana wykopal dwa plytkie gorby i zlozyl tam szczatki swych towarzyszy.
Uczcil ich chwila ciszy, wsiadl na kuca i ruszyl droga.
- Zostanie w srodku lasu na noc byloby samobojstwem, moze zanim dopadna mnie dzikie bestie uda mi sie dotrzec do jakiegos zajazdu. - pomyslal na glos.
Specyfik wtarty w rany zaczal piec, dobry znak, znaczy sie ze dziala.
Po okolo godzinie jazdy dotarl do przydroznego zajazdu. Przed brama palila sie migotliwym swiatlem samotna lampa, lecz sama brama byla szczelnie zamknieta.

tresc opcji glosow %
Dobija sie do bramy. 9 90,0
Postanawia zdrzemnac sie pod brama. 1 10,0
Przechodzi przez brame zostawiajac kuca na zewnatrz, potem go wprowadzi. 0 0,0
suma: 10 100 :c)


Odwrocil sie do kuca, z jukow wyjal resztki masci na bliznienie ran i delikatnie posmarowal swa skron. Nastepnie zajal sie drobniejszymi ranami.

tresc opcji glosow %
Stara sie pogrzebac swych towarzyszy w koncu nie zasluzyli by zostac padlina dla dzikich bestii. 3 60,0
Rozglada sie jeszcze po okolicy. 2 40,0
Odjezdza stad jak najszybciej i stara sie dotrzec do cywilizacji. 0 0,0
suma: 5 100 :c)


Przelamujac opory i wstret, spojzal znow w strone glowy swego bylego Pana. Kilka metrow dalej lezalo pozbawione glowy oraz paru innych czlonkow cialo. Upo nie wytrzymal i zwymiotowal.
Resztki wczorajszej kolacji polaczone z krwawymi skrzepami, torsje sie powtorzyly.
Wycienczony zataczajac sie zaczal isc w strone swego kuca.
Katem oka zauwazyl w kaluzy cos blyszczacego. Podszedl i schylil sie by to wydobyc.
Byla to moneta. Nie widzial jednak w zyciu takiej monety, wielkoscia podobna do zlotej korony, ale miala na sobie dziwaczne symbole ktorych nigdy Upo nie widzial.
Twarz wybita na monecie byla wykszywiona jakims dziwnym grymasem i raczej nie nalezala do czlowieka sadzac po rogach i dziwacznych rysach. Schowal ja do kieszeni.
Podszedl do kuca. Usiadl na trawie i chwile odpoczal.
Co tam koniku, spokojnie skubiesz sobie trawe? Tobie to dobrze. Zadnych trosk. - powiedzial Upo.
Wstal ostatni raz spojzal w strone pola bitwy. Z tej bezpiecznej perspektywy dostrzegl jeszcze jedne zwloki oraz dwa konskie truchla.
Zwolki nalezaly do Dimitra. Byl to najemnik ktory od dwoch tygodni podrozowal wraz z Upo i jego Panem. Co tu sie stalo? Jakim cudem przezylem? - Pytania te nie dawaly Upo spokoju jednak nie mogl albo nie chcial sobie przypomniec.

tresc opcji glosow %
Stara sie cos zrobic ze swymi ranami. 5 38,5
Stara sie pogrzebac swych towarzyszy w koncu nie zasluzyli by zostac padlina dla dzikich bestii. 4 30,8
Rozglada sie jeszcze po okolicy. 4 30,8
Odjezdza stad jak najszybciej i stara sie dotrzec do cywilizacji. 0 0,0
Kladzie sie spac by odzyskac sily. 0 0,0
Wyjmuje monete by dokladniej ja obejzec. 0 0,0
suma: 13 100 :c)


Witam serdecznie ;c)

Ja z kolei bede prowadzil GPG w swiecie Warhammer'a.

Podobnie jak u Cha1ka karta postaci pojawi sie za jakis czas, a na razie tylko pobiezny opis.

imie: Upo
rasa: halfing
profesja: giermek
| Sz:4 | WW:27 | US:36 | S:2 | Wt:1 | Zw:5 | I:49 | A:1 | Zr:34 | CP:23 | Int:36 | Op:26 | SW:34 | Ogd:36 |
ekwipunek: noz za pasem, proca, lekkie ubranie, miekkie buty, sakiewka z 12 zk 10/-, duży plecak (z prowiantem na tydzień), rondelek
zbroja: koszulka kolcza, tarcza
umiejetnosci: widzenie w ciemnosciach (20m), gotowanie, b.s. - proca, opieka nad zwierzetami, tresura, uniki, etykieta, heraldyka, jezdziectwo, silny cios
towarzysze: kucyk z siodlem i uprzeza

Poczatek wedrowki

Upo usiadl oszolomiony, prawym okiem widzial na czerwono. Czul silny bol w okolicy prawej skroni. Odruchowo zlapal sie tam reka. Pod palcami poczul wilgoc - krew - pomyslal.

Staral sie troche rozejzec. Byl dzien, chyba pozne poludnie sadzac po sloncu. Przed nim na polance pelno bylo czerwonych krzepnacych juz plam krwi. Ile byl nieprzytomny?
Tak cicho, tak spokojnie, tylko jakis ptaszek wesolo pitolil w lesie. Jego jeszcze nie do konca ostry wzrok napotkal znajoma twarz Pana. Twarz byla przytwierdzona do glowy tak jak zwykle jednak glowa nie zajmowala swego normalnego miejsca na szyi tylko lezala swobodnie kolo kamienia.
- Bogowie co tu sie stalo - powiedzial cicho do siebie.
Odwrocil wzrok.

tresc opcji glosow %
Pomimo szoku rozglada sie dalej. 20 69,0
Zajmuje sie swoimi ranami. 9 31,0
Idzie do kuca i odjezdza. 0 0,0
suma: 29 100 :c)


(c) 2001, 2002 by coatFreak
Twoje IP: 54.80.87.166